Polska branża winiarska – wciąż młoda, ale i jedna z najszybciej rozwijających się gałęzi rodzimego rolnictwa i turystyki – znalazła się w punkcie krytycznym. Prowadzone obecnie prace legislacyjne nad nowelizacją ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (UWT) budzą wśród winiarzy ogromny niepokój. Choć nikt w branży nie kwestionuje potrzeby zmian w anachronicznej ustawie z 1982 roku, to propozycje zawarte w projektach poselskich Lewicy (druk nr 2007) oraz Polski 2050 (druk nr 2010) mogą doprowadzić do realnego upadku polskiego winiarstwa.
Populizm zamiast precyzji
Jednym z kluczowych problemów projektów Lewicy i Polski 2050 jest ich niezrozumiałość dla opinii publicznej. W debacie publicznej hasła walki z „patologiami alkoholowymi” spotykają się z naturalną aprobatą społeczną. Jednak w praktyce zaproponowane regulacje nie uderzają w główne źródła problemów – takie jak nadmierna konsumpcja wysokoprocentowego alkoholu (w tym powszechna dostępność tzw. „małpek”) czy agresywne promocje piwa – lecz obejmują całą branżę alkoholową, bez rozróżnienia jej specyfiki.
W efekcie powstaje ryzyko, że w imię słusznych intencji ustawodawca „wyleje dziecko z kąpielą”, niszcząc sektor, który nie tylko nie generuje patologii, ale wręcz promuje umiarkowanie, kulturę stołu i odpowiedzialną konsumpcję.
W tej debacie niemal całkowicie pomija się fakt, że polskie wino nie jest ani głównym źródłem społecznych kosztów alkoholizmu, ani częścią masowego rynku taniego alkoholu. Przeciwnie – w ostatnich dekadach wyrosło ono na jeden z najbardziej rozpoznawalnych rzemieślniczych produktów „made in Poland”, promowanych na arenie międzynarodowej. Polskie wina pojawiają się podczas spotkań dyplomatycznych, w pawilonach narodowych na światowych wystawach EXPO i coraz częściej trafiają na stoły oraz do recenzji uznanych krytyków winiarskich.
Zamiast postrzegać je jako problem zdrowia publicznego, państwo powinno traktować je jako element nowoczesnej marki Polski – kraju, który stawia na jakość, lokalność i wysoką kulturę rolną.
Dynamicznie rozwijająca się branża
W Polsce działa dziś ponad 550 zarejestrowanych producentów wina – jeszcze dekadę temu było ich zaledwie kilkudziesięciu. Powierzchnia winnic wzrosła z około 30 hektarów do ponad 1000 hektarów. Są to w większości niewielkie, rodzinne, butikowe przedsięwzięcia, prowadzone przez pasjonatów, dla których kluczowym źródłem dochodu jest enoturystyka i bezpośredni kontakt z konsumentem.
Winnice stały się elementem lokalnego dziedzictwa kulturowego. Festiwale wina, dni otwarte, degustacje, warsztaty, koncerty czy wydarzenia, takie jak Winobranie w Zielonej Górze, Dni Wina w Jaśle czy – wciąż młody – Kazimierski Festiwal Wina, na trwałe wpisały się w krajobraz regionalnej turystyki. To właśnie te aktywności mogą zostać niemal całkowicie sparaliżowane przez nowe przepisy.
Co ważne, rozwój polskiego winiarstwa nie jest chwilową modą, lecz efektem trwałych procesów. Obejmuje on m.in. renesans historycznych regionów winiarskich, których tradycje sięgają nawet tysiąca lat – takich jak Małopolska, Wielkopolska czy okolice Zielonej Góry. Coraz większe znaczenie ma również zmiana warunków klimatycznych, dzięki którym Polska zaczyna przypominać pod względem upraw zachodnie Niemcy – jeden z najważniejszych regionów produkcji wysokiej jakości win białych w Europie.
Istotną rolę odgrywają też trendy konsumenckie. Młodsi odbiorcy coraz częściej sięgają po wina z tzw. chłodnych regionów klimatycznych (cool climate), charakteryzujące się świeżością i niższą zawartością alkoholu. To dokładnie ten segment, w którym Polska ma dziś największy potencjał rozwoju.
Najpoważniejsze zagrożenia
Zdaniem branży, konsekwencje wejścia w życie projektów Lewicy i Polski 2050 byłyby dla polskiego winiarstwa dramatyczne. Wśród najgroźniejszych zapisów wymienia się m.in.:
- zakaz organizacji festynów i wydarzeń enokulturalnych,
- zakaz publicznego mówienia, pisania i informowania o winie, jego historii, dziedzictwie kulinarnym czy enoturystyce,
- sprzedaż „bezwitrynową”, czyli de facto zakaz eksponowania etykiet i opakowań w sklepach oraz gastronomii,
- ograniczenia dotyczące treści etykiet, które nie mogą wywoływać skojarzeń z relaksem, wypoczynkiem, sukcesem czy kulturą – bez jasno określonych kryteriów oceny,
- drastyczne zwiększenie kar za nieprzestrzeganie przepisów – do 1 mln zł kary grzywny oraz odpowiedzialność karna,
- ograniczenia dla win bezalkoholowych, które w praktyce mogłyby zostać wyeliminowane z rynku.
Szczególnie kontrowersyjna jest proponowana zmiana definicji „promocji napojów alkoholowych”, rozszerzona o zapisy zaczerpnięte z ustawy o refundacji leków. Zdaniem ekspertów prowadzi to do chaosu interpretacyjnego i grozi objęciem zakazami nawet relacji handlowych między profesjonalnymi podmiotami.
Nowe przepisy mogą również zahamować proces budowania winiarskiej tożsamości regionalnej Polski. Obecnie kraj ten posiada zaledwie 35 produktów z Chronioną Nazwą Pochodzenia lub Chronionym Oznaczeniem Geograficznym – znacząco mniej niż Czechy, Węgry czy Chorwacja. W całej Europie to właśnie wino jest produktem, który odpowiada za największą liczbę takich certyfikacji i stanowi fundament rozpoznawalności regionów.
Wielu polskich winiarzy już dziś współpracuje na rzecz przyszłych oznaczeń dla takich obszarów jak Dolina Dolnej Odry czy Wzgórza Trzebnickie. Nadregulacja i niejasne przepisy promocyjne mogą ten proces zatrzymać na lata, zanim jeszcze na dobre się rozpoczął.
Sprzedaż internetowa – być albo nie być
Dla małych winiarni sprzedaż online jest często kluczowym kanałem dystrybucji. Projekt Lewicy dopuszcza sprzedaż na odległość wyłącznie z obowiązkiem osobistego odbioru w sklepie, co w praktyce pozbawia sensu handel internetowy, podnosi koszty i ogranicza dostęp do niszowych, lokalnych produktów.
Tymczasem doświadczenia większości krajów europejskich pokazują, że sprzedaż alkoholu z dostawą do domu nie prowadzi do wzrostu konsumpcji, lecz zwiększa różnorodność oferty i dostępność produktów rzemieślniczych.
Trzeba przy tym podkreślić, że polscy winiarze nie mają dostępu do ogólnopolskiej dystrybucji stacjonarnej, zarezerwowanej dla wielkich koncernów piwowarskich i spirytusowych. Sprzedaż internetowa nie jest dla nich dodatkiem, lecz podstawą funkcjonowania. Co istotne, we wszystkich krajach Unii Europejskiej – poza Polską – handel winem online jest uregulowany i nie jest uznawany za czynnik zwiększający spożycie alkoholu.
Sama branża proponuje rozwiązania ograniczające impulsywność zakupów i dostęp nieletnich, takie jak odroczona dostawa (np. po 24 godzinach) czy obowiązkowa weryfikacja wieku przy odbiorze przez kuriera.
Alternatywa ponad podziałami
Środowisko winiarskie nie mówi „nie” zmianom. Wręcz przeciwnie – od lat apeluje o nowelizację ustawy z 1982 roku. Protest dotyczy jednak nadregulacji i braku proporcji.
Dlatego nadzieją dla branży stał się projekt nowelizacji złożony 26 stycznia przez klub PSL, przygotowany we współpracy z Izbą Win Polskich oraz Związkiem Pracodawców Polska Rada Winiarstwa. Podczas konferencji prasowej w Sejmie 23 stycznia 2026 roku wyraźnie podkreślano, że jest to inicjatywa ponad podziałami partyjnymi, otwarta na poparcie wszystkich środowisk politycznych.
Projekt ten:
- doprecyzowuje definicję promocji,
- jasno reguluje sprzedaż na odległość z dostawą,
- nie liberalizuje zasad ochrony zdrowia publicznego, za to
- daje przedsiębiorcom i urzędnikom jasne, czytelne reguły gry.
„Nie niszczcie nas przepisami”
„Nie chcemy stać się ofiarą grzechów całej branży alkoholowej” – apelują winiarze. Jak podkreślają, wino od wieków jest elementem kultury, a enoturystyka sprzyja edukacji, umiarkowaniu i świadomej konsumpcji, a nie patologiom.
Co więcej, dane statystyczne jednoznacznie pokazują, że wino nie jest dziś w Polsce alkoholem problemowym. Według GUS, to właśnie sprzedaż wina spada najszybciej spośród wszystkich kategorii alkoholu – o 20% w latach 2022–2024, przy spadku piwa o 13% i alkoholi spirytusowych o 15%. Ministerstwo Finansów odnotowało z kolei spadek wpływów z akcyzy na wino w pierwszym półroczu 2025 roku o ponad 11%.
Wino odpowiada zaledwie za 7,4% całkowitej konsumpcji alkoholu w Polsce, a jego relatywnie wysoka cena (60–100 zł za butelkę) sprawia, że nie trafia ono ani do osób poszukujących taniego alkoholu, ani do nieletnich
Polskie winiarstwo stoi dziś przed wyborem: albo rozsądna, precyzyjna regulacja uwzględniająca specyfikę rynku, albo przepisy, które w imię populistycznych haseł doprowadzą do likwidacji setek małych gospodarstw, niszcząc dorobek ostatnich kilkunastu lat.
Decyzja ustawodawcy zadecyduje nie tylko o przyszłości branży, ale także o tym, czy państwo potrafi odróżnić realne zagrożenia społeczne od tych, które istnieją jedynie w emocjonalnej narracji. Jedno jest pewne: w interesie każdego, kto staje po stronie polskiego winiarstwa, jest odrzucenie przez Sejm projektu ustawy w obecnym jej brzmieniu, do czego zdecydowanie apelujemy.
„Trybuszon” czasopismo winiarskie, które od 2022 roku z powodzeniem szerzy wiedzę na temat wina i przybliża swoim czytelnikom kulturę winiarską. Szczególny nacisk kładzie na promocję enoturystyki. Z uwagą śledzi rozwój polskich winnic, ich coraz większą specjalizację i profesjonalizację oraz ich wpływ na promocję kraju i turystyki regionalne.

Ewa Karczewska
Redaktorka Trybuszon
