< WRÓĆ DO Wydarzyło się

Reprezentacja Kucharzy Wojska Polskiego kolejny raz wystartuje w Kulinarnym Pucharze Świata

Wydarzyło się2018-08-24

Pianka z grochówki- wywiad

 
O tym jak zmieniła się kuchnia wojskowa, o przygotowaniach do Kulinarnego Pucharu Świata w Luksemburgu i o tym, co najbardziej smakuje wojskowym z NATO mówią trener i zawodnicy Reprezentacji Kucharzy Wojska Polskiego.
W połowie czerwca, podczas Walnego Zebrania Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szefów Kuchni i Cukierni (OSSKIC) wręczono nominacje członkom Reprezentacji Kucharzy Wojska Polskiego na tegoroczne Kulinarny Puchar Świata w Luksemburgu.

Od lat mają wsparcie Stowarzyszenia, zawodnicy są naszymi członkami, a koordynatorem organizacyjnym z naszej strony jest płk. Leszek Staniszewski – mówi Jarosław Uściński, prezes OSSKIC. – To znakomita drużyna, choć w tym roku w Luksemburgu nie będą mieli łatwo, bo starują w nowej dla nich kategorii: catering. Tu najlepiej widać pracę na produkcie, a każde uchybienie zostaje natychmiast wychwycone przez sędziów. To zarazem niezwykle spektakularna dyscyplina, bo obserwatorzy przez kilka godzin mogą śledzić prace zawodników na najwyższych obrotach. Jestem przekonany, że nasi chłopcy mają szanse na sukces – podsumowuje prezes Uściński. 
 
„Wojskowi” są świadomi, że łatwo nie będzie. Rozmawiałem z nimi w warszawskim CTK Dora Metal, gdzie trenując wspólnie z kolegami z Polish Nationa Culinary Team doskonalili swoje umiejętności. Rozmawiali, planowali i dopieszczali menu, które być może przyniesie im medal. Dużo im też dał udział w pierwszym seminarium sędziowskim WorldChefs w Polsce. Prowadził je Carlo Sauber, niezwykle doświadczony i utytułowany sędzia międzynarodowy: mieli więc szansę uzyskać dodatkowe informacje co i w jaki sposób będzie oceniane podczas tegorocznego Pucharu Świata w Luksemburgu. 
 
 
Kuchnia wojskowa kojarzy się przede wszystkim z nieśmiertelną grochówką z kotła. Chcecie z nią jechać do Luksemburga?
Starszy kapral Piotr Welter (Batalion Dowodzenia Inspektoratu Sił Wsparcia), kapitan Reprezentacji Kucharzy WP – Od dłuższego czasu próbujemy przełamać mit, że kuchnia wojskowa to tylko grochówka i karkówka. M.in. po to została powołana nasza reprezentacja, dlatego mamy cywilnych trenerów, którzy nas szkolą i pokazują nowe produkty, nowe oblicze gastronomii. Dzięki temu możemy sprawić, że kuchnia wojskowa nie będzie monotonna, że żołnierze poznają nowe smaki, a nie rzucają się na stołówce śledziami, jak kiedyś bywało. Zresztą stołówki żołnierskie wyglądają już inaczej. Dawniej podchodził żołnierz i ciach – łychą się kładło jedzenie z gara. I następny… A teraz to działa na zasadzie restauracji samoobsługowej: żołnierz podchodzi i wybiera sobie zestaw albo mięso jakieś, dodatki, surówki itd. 
 
Starszy kapral Radosław Irzemski (I Batalion Dowodzenia i Zabezpieczenia) – Również kuchnia polowa mocno się zmieniła: jest wyposażona w piekarnik, żeby coś podgrzać lub upiec, mamy też do dyspozycji urządzenia typu sous-vide czy vacum. A w nowoczesnych kontenerach kasynowych są także piece konwekcyjne. 
Tomasz Welter, cywil, trener reprezentacji WP – Nie zapominajmy, że w wojsku najważniejszy jest posiłek smaczny i energetyczny. I mobilny, bo wojsko ma przecież różne zadania, działa w różny sposób i w różnych miejscach. Musimy więc być gotowi na wszystko i, jak każdy wie, mamy produkty przygotowane np. na czas działań wojennych. I taką żywność również musimy dobrze przygotować, podkręcić smak itd., żeby jedzenie z puszki żołnierzowi smakowało. Chcemy pokazać, że kucharze w wojsku także są dobrymi kucharzami i mogą się spełniać na różnych płaszczyznach. 
 
Obraz wojskowej kuchni zupełnie się zmienił: mierzycie się z poważnymi i zróżnicowanymi wyzwaniami koncepcyjnymi i technologicznymi…
 
PW – Jesteśmy w stanie przyjąć i nakarmić zarówno VIP-a jak i zwykłego żołnierza. A trzeba pamiętać, że nie możemy tego samego podać żołnierzowi, który biega po polu bitwy i takiemu, który dowodzi tą bitwą zza biurka. To nie znaczy, że zwykły żołnierz jest kimś gorszym – ma tylko inne zapotrzebowanie energetyczne itd. 
TW – Właśnie – kuchnia wojskowa to nie tylko gotowanie dla masy wojska w jednostkach, ale również gotowanie dla VIP-ów. Reprezentacja jest powołana także po to, żeby reprezentować Polskę i polskie wojsko na różnych imprezach międzynarodowych. To są bankiety najwyższego szczebla, dlatego my, reprezentanci musimy bez przerwy pracować nad podnoszeniem poziomu, bo wiadomo, że tam tej słynnej grochówki się nie podaje. I dzięki temu, że mamy zielone światło z MON, możemy doskonalić swoje umiejętności. 
 
Możecie się pochwalić swoimi osiągnięciami?
TW Co roku w rocznicę przyjęcia Polski, Węgier, Słowacji i Czech do NATO jeździmy do Głównej Kwatery Paktu. Jest wtedy wielki bankiet, wszyscy się wystawiają. I doskonale widać różnicę: nasze stoły są oblegane i nie możemy się wyrobić z wydawaniem, a przy stołach innych krajów jakby luz…
 
IR Żurek to jest hit. I pierogi… Sour soup and dumplings… (śmiech)
Dzięki Wam Polska kojarzy się z dobrym jedzeniem. Taka reklama też jest ważna…
 
PW Ostatnio mieliśmy wielkie garden party w Mons, w największej bazie NATO w tym rejonie. Czekano właśnie na nas: w namiocie było ponad 1000 osób, które wyczyściły wszystko dosłownie w 20 minut!
 
TW – Bywa, że inne ambasady zwracają się do nas o pomoc: kiedy odchodził szwedzki generał, poproszono, abyśmy przygotowali bankiet. Zasiadane przyjęcie na pożegnanie amerykańskiego dowódcy w 2013 r. to również nasze dzieło. Inny przykład: bankiety w ambasadach zazwyczaj trwają góra 1,5 godziny: goście wchodzą i wychodzą. Nasze trwają 3-4 godziny i nikt nie chce wyjść... To wszystko o czymś świadczy, prawda?
 
A od ilu lat istnieje Reprezentacja Kucharzy Wojska Polskiego?
 
PW Od roku 2004, czyli wkrótce będziemy świętować 15-lecie. Jej pomysłodawcą i założycielem był płk. Staniszewski. Kontynuujemy to, co on zaczął – i to z sukcesami: byliśmy m.in. medalistami Pucharu Świata w Luksemburgu i na Olimpiadzie Kulinarnej w Erfurcie… 
 
TW Do 2012 r. reprezentacja kucharzy WP startowała w konkurencjach wojskowych. Tzn. konkurencje były takie same jak dla reprezentacji narodowych, tylko w kategorii „drużyny wojskowe”. I tam zdobywaliśmy medale: ostatni był brąz na Olimpiadzie Kulinarnej w Erfurcie w 2012 r. 
 
To się zmieniło?
 
TW – Po 2012 r. zlikwidowano tę kategorię, dlatego teraz startujemy z normalnymi reprezentacjami narodowymi w konkurencji „catering”. 
 
Macie już propozycje menu?
TW – Jesteśmy w trakcie treningów: mamy wizję, bazę produktów, które chcemy wykorzystać i teraz nad tym pracujemy. A czas mamy do listopada…
PW – …ale menu musimy złożyć do sierpnia.
IR – Musimy przygotować dania cateringowe dla 150 osób: dwa rodzaje mięsa, bądź danie mięsne i danie rybne, dwa dodatki skrobiowe, dwa dodatki warzywne, bufet sałatkowy, zupę i deser. Jurorzy oceniają naszą pracę przez cały dzień: od przygotowania, poprzez produkcję aż do serwisu. 
PW – Punktowane są też różne inne elementy. A ponieważ tematem jest „Food cost”, jury patrzy także na niemarnowanie produktów, sortowanie śmieci, choć oczywiście najwyższą punktację ma smak.
 
Musicie bardzo dokładnie przygotować menu, bo po zgłoszeniu nie można go już zmieniać...
TW Tak, musimy się z wywiązać z naszego zgłoszenia. I rozliczyć – bo tematem jest przecież oszczędność. Na taki zestaw cateringowy mamy przeznaczone 5 euro i musimy się w tym zmieścić. To również jest oceniane.
Według jakiego kursu obliczacie te 5 euro?
PWTen przelicznik akurat jest dla nas dobry. Bo wszystko kupimy w Polsce za złotówki, a rozliczyć musimy się tam – w euro. 
TW – Musimy mieć podkładkę, faktury na produkty, które kupiliśmy i chcemy wykorzystać. Musimy je tam pokazać, że wszystko jest z legalnego źródła. Na bazie tego jury oblicza na końcu food cost. Nasze dania muszą być fajne wizualnie, smaczne i kolorowe, ale ponieważ tematem konkursu jest oszczędność, musimy też bardzo mocno zwrócić uwagę na to, aby nie było odpadów, skrawek. Każdy produkt musi być wykorzystany do końca, nic nie możemy wyrzucić: jeśli mamy kości z gęsi, to robimy z nich demiglas. 
 
Gęś, czyli polskie smaki…
TW No i zdradziłem jeden składnik… (śmiech). Oczywiście, że chcemy też zaprezentować polskie smaki i produkty. Jednak przemycić polską kuchnię na arenie międzynarodowej jest ciężko, więc chodzi o takie skonstruowanie dań, aby była to kuchnia światowa z elementami polskimi.
PW – Np. jeśli chodzi o tę słynną grochówkę wojskową, to możemy ją wyeksponować, ale nie w tradycyjnej aranżacji, tylko np. z wykorzystaniem techniki molekularnej, czyli jako piankę… 
 
 
Rozmawiał Piotr Radecki, biuro prasowe OSSKIC
 
Reprezentacja Kucharzy Wojska Polskiego
szer. Zofia Balmas – kucharz-kelner
st. szer. Magdalena Buganik – kucharz-kelner
p.w. Agnieszka Cichosz – kucharz-kelner
szer. Krystian Domeradzki – kucharz
st. kpr. Radosław Irzemski – kucharz
st. szer. Krzysztof Kałużny – kucharz
st. szer. Piotr Marcińczyk – kucharz
szt. szer. Piotr Marszał – kucharz
st. szer. Piotr Pawelec – kucharz
st. szer. Marcin Powala – kucharz
st. szer. Sławomir Pukniel – kucharz
p.w. Krzysztof Sławiński – kucharz
st. szer. Tomasz Wąsacz – kucharz
st. kpr. Piotr Welter – kucharz KAPITAN REPREZENTACJI
pan Tomasz Welter – TRENER REPREZENTACJI
 
KOMENTARZE
2018-09-06Sylwester
Trzymam kciuki za wspaniałą ekipę!!! Jestem z Wami:) Pozdrawiam. Sylwek
DODAJ KOMENTARZ

Komentarz:

Podpis:

E-mail:

WYŚLIJ

< WRÓĆ DO Wydarzyło się
© Copyright papaja.pl 2001-2018. Wszystkie prawa zastrzeżone.